Angielskie wesele
PRZYGOTOWANIA
Tak jak w Polsce Państwo Młodzi przygotowują się do Ceremonii w osobnych domach (pokojach hotelowych). Młodemu pomaga świadek (ang. Best Man), Młodej zaś orszak druhen (Bridesmaids). Do tej roli często wybierane są dziewczynki, ubrane w podobne sukienki, dumnie rozrzucają kwiaty. Przygotowania to także moment, kiedy Panna Młoda wręcza druhnom podarunki. Najczęściej jest to biżuteria, bywa że dobre perfumy, albo jakiś typowo kobiecy gadżet.
ŚLUB
Cywilny odbywa się w The Register Office. Pan Młody, wraz z rodzicami i gośćmi oczekują druhen i Panny Młodej. Jest i pora na ‘odę’, obrączki i pocałunki.Tutaj także mogę swobodnie fotografować bez użycia flasha. Całość trwa około 30 minut, na końcu wszyscy przenoszą się do ogrodu – obowiązkowe jest obsypywanie Młodych confetti, zdjęcia grupowe w zestawieniach wszelakich i dużo uścisków i gratulacji.
PRZYJĘCIE WESELNE
15:00 – Drink powitalny. Najczęściej jest to jakiś owocowy alkohol z dodatkiem lodu, plasterków cytrusów i świeżej mięty. Wielu gości biegnie od razu do baru, aby zaopatrzyć się w piwo.
15:15 – 16:30 – Czas przeznaczony na popijanie piwa, grupowe zdjęcia na łonie natury, kolejne uściski i jeszcze więcej gratulacji. Goście powoli także zajmują swoje stoliki oraz wpisują się do popularnych tutaj Ksiąg Gości.
18:00-19:00 – Czas na kolejne drinki, zabawy na świeżym powietrzu; stoły są już czyste, jeśli komuś nie smakował obiad będzie głodował do końca wieczora. Teraz jest też czas na korzystanie z dodatkowych atrakcji, o ile takie zostały przewidziane. Byłam na ślubie, gdzie malowano karykatury, było i wynajęte kasyno, foto-budka.









Tak mi się jakoś smutno zrobiło jak patrzę na ten opis, polskie wesele wydaje się bardziej radosne, ciekawe jak anglik czułby się na takim naszym ślubie :)
Bardzo im sie podoba i sa zdumieni ogromem dan,napitkow,miejsc gdzie sie imprezy organizuje i przyznaja,ze czegos takiego jak zyja nie przezyli :D Na bardzo,bardzo duzy plus ofkors :D
Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.
Na litość boską, koniec z tym spamem, no!
W Polsce to się goście nawet do 6:00 bawią :) Mam wrażenie, że u nas jest bardziej “swojsko”. Ale wiadomo, niektórzy takich wesel nie lubią.
Dzięki za tę notkę. Dzięki niej jeszcze bardziej polubiłam “polskie” wesela :)
Jeszcze większe “się” niż w Polsce… Ale na pewno zarówno tu, jak i tam zdarzają się pary, które robią tak, jak chcą, unikając elementów niemających dla nich znaczenia :-)
To ja już wolę polskie :) za wyjątkiem tych ceremonii – chociaż trafiałam na wesołych sympatycznych księży, którzy żartowali z młodymi w czasie ceremonii :)) a niby licencja jest potrzebna a w praktyce dawałam radę bez niej ;)
Drink i tort – więcej nie trzeba, by wesele było udane :P
Z tego co opisujesz angielskie wesele przypadłoby mi o wiele bardziej do gustu niż polskie pełne nadęcia, zamieszania i wielkiego patosu :) Nie lubię typowych polskich wesel.
zgadzam się! wolałabym mieć wesele w zwykłym pubie niż “na sali” :)
Ja powoli przygotowuje swoje wielkie polskie wesele i mimo że nie będzie na nim niektórych tradycyjnych punktów ciesze się, że nie mieszkam w Anglii bo tam wszystko jak widać jest “byle by było” i nikt tak naprawę nie świętuje z Młodymi tylko imprezuje nie ważne u kogo :/
Chyba nasze polskie wesela są weselsze ;)
Ciekawy post. Osobiście bardzo lubię poznawać kulturę i tradycję innych krajów. Mieszkam w Dubaju i tutejsze wesela to zupełnie inna bajka. Panowie i panie swiętują osobno, w osobnych miejscach, w różnym czasie. Wesela trwaja nawet do kilku dni. Byłam też na indyjskim weselu, które odbyło sie tydzien po slubie. Zapewniali mnie że to norma.
Fajnie, że podzieliłaś się wrażeniami z Dubaju, bo wielkie oczy zrobiłam, ze zdumienia oczywiście.
A mi to by odpowiadało. Nie lubię polskich wesel.
Moje pierwsze brytyjskie wesele – niestety ksiądz maltańczyk i przy wejściu powiedział mi ‘ no photos’ pomimo, że rozmawiałam z nim tydzień wcześniej i w dodatku mnie zna. Stałam za filarem i nie mogłam się ruszyć, bo ryzykowałam wyproszeniem mnie z kościoła. Reszta księży których tutaj spotkałam naprawdę super! Co do jedzenia widzę, że regionami troszkę się różni, bo w Walii wjeżdża zimny bufet poi pierwszy tańcu, więc jedzenia jest sporo. Tort mnie zszokował. Młodzi pozują pięknie do zdjęć, a tort nawet nie jest rozcinany (cena około Ł700!?) i o co chodzi? Podpisywanie dokumentów? Kolejna sprawa ;) Podczas podpisywania nie… Czytaj więcej »
Przy opisie godziny 16:30 zamiast “nie spotkałam” napisałaś “nie tkałam”. Przepraszam, ale z przyzwyczajenia zwracam uwagę na takie szczegóły. :) Jeszcze nie spotkałam się z takim opisem angielskiego wesela, w twoim wypadku mam pewność, że to szczera opinia.
wolałabym mieć polskie wesele :)
Faktycznie jakieś takie typowo za przeproszeniem na ‘odwal się’ to wesele :P Przynajmniej tak wywnioskowałam z opisu :D
Dość ciekawe to wesele :))
MÓJ BLOG ZALEŻY MI
A ja lubię angielskie wesela, mają coś w sobie – każda tradycja ma coś w sobie zresztą. ;) U Anglików podoba mi się ten luz, jak zauważyłam, tam się tak nie stresują, bardziej zależy im na dobrej zabawie wszystkich, a nie na uświęceniu pod innymi względami tego dnia ślubu. W angielskich podobało mi się też zawsze to, że ksiądz naprawdę się starał. Pamiętam, jak raz specjalne napisał wiersz dla nowożeńców, bo znał ich od małego i udzielał im wszystkich sakramentów. No chyba wszyscy wtedy płakali ze wzruszenia, naprawdę! :) A polskie wesela lubię zwłaszcza za takie symboliczne momenty, jak podziękowanie… Czytaj więcej »
No cóż Lisku – co kraj, to obyczaj :)
Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.
Na pewno są tańsze niż nasze polskie na set- gości. Rodzice biorę kredyt by zadowolić rodzinkę dalszą i bliższą. Nonsens. Zastaw się a postaw się – bo co rodzina powie sąsiedzi . Potem wory jedzenia na śmietniku, zmarnowane pieniądze. Ja jestem przed TĄ uroczystością i juz zapowiedziałam swojej córce że te pieniądze które wydam na jej huczne wesele ( od 20 do 50 tys.) wolę dołożyć jej do mieszkania . Przynajmniej będzie z pożytkiem a przyjecie weselne zrobić skromne dla najbliższej rodziny. Mam nadzieję że mama pana młodego będzie myśleć podobnie :)
I super- bez zastaw się a postaw- czyli polski zwyczaj, rodzice biorą kredyty, zaprasza się milion pociotków, itd, że o pijaństwie polskim nie wspomnę. Na szczęście w mój ślub żaden z rodziców nie ingerował i nawet o nim nie wiedział- dostali zaproszenia i już.
Porażką jednak dla mnie jest ubieranie druhen w takie same kiecki- brrr.
pzdr:)
Arcyciekawy post! Nie miałam pojęcia jak wygląda angielskie wesele. Sama ceremonia w kościele wydaje się bardziej uroczysta (ody, przemówienia) a jednocześnie luźna. W Polsce byłam na ślubie na którym ksiądz żartował i wygłosił naprawdę piękne kazanie. Za to wesele zdecydowanie polskie!
Takie wesele by mi nie odpowiadało, taka zwykła imprezka ze znajomymi i rodziną, najbardziej szokuje mnie samodzielne kupowanie alkoholi. Kiedyś oglądałam program o weselach w Wielkiej Brytanii i szczerze mówiąc był cały przegląd typów imprez. Od tradycyjnej ceremonii, trzydaniowego obiadu i tańców, bo imprezki w stylu clubu tanecznego.Tak jeszcze co do polskich wesel, wiele osób myśli o takim typowo wiejskim wielkim weselu ze świniakiem, hektolitrami wódki i discopolo. Od tego się odchodzi i to już od dawna. Sama miałam wesele na 70 osób. Wszyscy się świetnie bawili, jedzenia nie było ani za dużo ani za mało. Zero zastaw się, a… Czytaj więcej »
Ja podobnie jak większość, uważam że nasze polskie wesela są jednak dużo fajniejsze :) i to nie tylko dlatego, że moje tak bardzo mi się podobało :) Mają swój klimat po prostu.
Mi by pewnie burczało w brzuchu przez cały czas ;)
Oczywiście, nie ma co porównywać, bo co kraj to obyczaj. Np. włoskie wesela, na których miałam okazje być tez były bardzo specyficzne: jedzenie najważniejsze, bez baletów, wiele osób ubranych na czarno, bo to elegancki kolor. Ale gdybym miała wybierać polegając na własnych doświadczeniach, to na pewno nie polskie, bo irytuje mnie ten patos, przesyt wszystkiego, i robienie wielu rzeczy na pokaz. W tym momencie generalizuję, ale tak wyglądało 85% wesel, na których byłam. Ze zgrozą wspominam np. te koszmarne “gry i zabawy”. Ach, ale ja generalnie nie pojmuję do końca idei tej imprezy, dziwna jestem. Nie, nie jestem zazdrosną stara… Czytaj więcej »
Znajomy był na dwóch angielskich weselach, które wyglądały bardzo podobnie, z tym że tortu już nie było, a impreza skończyła się o 18! Potem kto się zorientował to poszedł z młodymi do knajpy, kto się nie zorientował, pojechał do domu ;) Za to kiedy “angole” przyjechali na wesele do Polski, mieli dwa wejścia, pierwsze skończyło się o 20, a jak trochę pospali i przetrzeźwieli, to wpadli znowu na 2 godz po 24, na drugi dzień już nie przyszli :D
Ja mogę coś opowiedzieć o weselu Algierskim i Hinduskim :) oba mocno się się różnią od polskiego ale oba są równie interesujące! Mam nadzieję że w najbliższej przyszłości uda mi się oba sfotografować.
Moze i ja dodam cos od siebie. Mieszkam w Szkocji i bylam tu juz na kilku weselach, a w niedziele (!) ide na kolejne. Moja pierwsza uroczystosc tak mnie zszokowała, ze przez kolejny tydzien nie wiedzialam co jest grane. Niby rozmawialam z przyszla panna mloda, bo porównywałyśmy wesela w Pl i w Szkocji, ale doswiadczyc czegos na zywo, to co innego. Ja i moj partner bylismy zaproszeni na ‘Eve Party’. Piekne miejsce, park, budynek o ktorym tez gdzies pisalam (Culzium Lennox Estate-polecam odwiedzic tym, ktorrzy mieszkaja w okolicach Glasgow) wchodzimy do srodka, a tam czesc ludzi juz podchmielona. na sali… Czytaj więcej »
ciekawy post
zapraszam http://www.iamemilia.blogspot.com/
Mi się wydaje, że w sumie wesele takie nie wiele tak naprawdę się różni. Zwyczaje w sumie są podobne, tylko inaczej interpretowane w różnych częściach świata.
czy wie ktoś ile kosztuje kg tortu ślubnego ?
Nam szykuje się wesele w Polsce ,na którym będzie dużo osób z UK :) Na pewno się zdziwią ;)
Podoba mi się jedynie to, że z tego co piszesz jest więcej luzu. U nas para młoda najczęściej w kościele i aż do pierwszego tańca umiera ze strachu…
Teraz wiem dlaczego nasza Angielska rodzina tak chetnie wpada do nas na śluby i wesela :)
Jakoś polskie zwyczaje mi się bardziej podobają – zwłaszcza ten ojciec odprowadzający pannę młodą zamiast pary idącej razem to coś niezrozumiałego.
To mi by się chyba bardziej na angielskim weselu podobało :D I pewnie ok. 21:30 bym uciekała do domu ;)
Pamiętam moje pierwsze wesele w Anglii. W miejscu gdzie pracuje organizują takie imprezy z tym że zamiast szwedzkiego stołu podawane są 3 posiłki (starter, główne i deser) po czym właśnie goście przechodzą do sali gdzie już zbierają się “wieczorni goście” i tak góra do 24 może 1wszej tańce. Początkowo był to dla mnie szok, teraz już coś normalnego.
Jeśli chodzi o ten tort, to Anglicy mają też taki zwyczaj: po weselu młodzi zachowują kawałek tortu, który powinien “przetrwać” do …(i tu niespodzianka) chrztu, czyli prawie rok! W czasie chrzcin ten tort – podobno jest zjadany – ciekawe przez kogo; ). Wszystko oczywiście na szczęście i ku pomyślności rodziców i potomka.
Bardzo fajny blog, pozdrawiam
Trochę obrzydliwe ;) ale nie słyszałam o tym wcześniej, ciekawe!
no i nie zapominajmy ze cena za te wesele i ak przewyzsza nasze zajebiste wesela :D
Moim skromnym zdaniem polska tradycja weselna jest dość przaśna i opiera się głównie na jedzeniu i piciu, więc w angielskiej podoba mi się to, że jest tylko jeden posiłek. Poza tym polskie wesela są zbyt długie- bawienie się do rana jest lekką przesadą, a większość zostaje tak długo, bo po prostu nie wypada wyjść wcześniej. Impreza do północy byłaby wystarczająca, więc Anglicy dobrze to wymyślili.
Fajny artykuł I porady. Zawsze się przydadzą do zrobienia dobrych zdjęć ślubnych . Nie ważne czy to będzie polskie czy polsko – angielskie wesele.
[…] Angielskie wesele – opisane u jestrudo.stronaob.pl :), naszło mnie na zorientowanie się jakie tradycje tam obowiązują ? […]
zgadzam się! wolałabym mieć wesele w zwykłym pubie niż "na sali" :)
Mi się wydaje, że w sumie wesele takie nie wiele tak naprawdę się różni. Zwyczaje w sumie są podobne, tylko inaczej interpretowane w różnych częściach świata.
ciekawy post
zapraszam http://www.iamemilia.blogspot.com/
Moze i ja dodam cos od siebie. Mieszkam w Szkocji i bylam tu juz na kilku weselach, a w niedziele (!) ide na kolejne. Moja pierwsza uroczystosc tak mnie zszokowała, ze przez kolejny tydzien nie wiedzialam co jest grane. Niby rozmawialam z przyszla panna mloda, bo porównywałyśmy wesela w Pl i w Szkocji, ale doswiadczyc czegos na zywo, to co innego. Ja i moj partner bylismy zaproszeni na 'Eve Party'. Piekne miejsce, park, budynek o ktorym tez gdzies pisalam (Culzium Lennox Estate-polecam odwiedzic tym, ktorrzy mieszkaja w okolicach Glasgow) wchodzimy do srodka, a tam czesc ludzi juz podchmielona. na sali… Czytaj więcej »
Ja mogę coś opowiedzieć o weselu Algierskim i Hinduskim :) oba mocno się się różnią od polskiego ale oba są równie interesujące! Mam nadzieję że w najbliższej przyszłości uda mi się oba sfotografować.
Znajomy był na dwóch angielskich weselach, które wyglądały bardzo podobnie, z tym że tortu już nie było, a impreza skończyła się o 18! Potem kto się zorientował to poszedł z młodymi do knajpy, kto się nie zorientował, pojechał do domu ;) Za to kiedy "angole" przyjechali na wesele do Polski, mieli dwa wejścia, pierwsze skończyło się o 20, a jak trochę pospali i przetrzeźwieli, to wpadli znowu na 2 godz po 24, na drugi dzień już nie przyszli :D