O własnym biznesie w UK
Wyobraźcie sobie- ktoś o czymś mocno marzy, dąży do tego pragnienia, realizuje je kosztem wolnego czasu, wydaje masę pieniędzy na potrzebny sprzęt, produkuje się codziennie, zagryza zęby i miesiącami pracuje na efekty.
[widzicie to?]
to teraz wyobraźcie sobie, że owy BIG DREAM zaczyna się ziszczać, wylewanie siódmych potów miało sens!
[to też widzicie?]
[końcówka Wam się nie spodoba..]
BIG DREAM przeradza się w BAD DREAM, bo to nie do końca “to coś”..
tak było u mnie. dopiero od niedawna mam odwagę to przyznać.
Kilka miesięcy po przyjeździe do UK, zaczęłam dążyć do posiadania własnej firmy fotograficznej- skompletowałam sprzęt za milion pięścet, zaprojektowałam logo, zleciłam wykonanie website; były też wizytówki, reklama w google, niekończące się SEO, formatowanie pod wyszukiwarki. w międzyczasie wykonywałam darmowe zlecenia dla znajomych, wprawiałam się, ćwiczyłam i frustrowałam na brak tych “prawdziwych” płatnych zleceń.
na czekaniu minął rok. czułam się szalenie bezradna. nie miałam pojęcia, co firmę może kopnąć do przodu. znów wydałam trochę kasy, tym razem na kurs o marketingu on-line, nie miałam innego pomysłu. kolejne miesiące pracy dzień-w-dzień, po kilka godzin, dzięki kursowi przynajmniej wiedziałam, co jeszcze mogę zrobić. i wiecie co, zadziałało.
jak za dotknięciem czegoś tam magicznego, od stycznia 2013, zaczęły pojawiać się w miarę regularne dochody, moje marzenie zaczęło się spełniać!..
..by przerodzić w mały koszmarek. a raczej kilka takowych.
- koszmarek językowy- matko, ile mnie zawsze kosztuje kontakt z językiem angielskim! a tutaj cała strona z ofertą- po angielsku. codziennie maile- po angielsku (czegoż innego mogę się spodziewać, mieszkając w UK..?) klienci- Anglicy of kors, a oni lubią dzwonić, rozmawiać, obgadywać maaaasę szczegółów.. w tym wszystkim ja, językowo zakompleksiona osóbka, którą stresuje każdy telefon.
- koszmarek formalności – fakt, jest ich o 70% mniej, niż tych w Polsce, ale tutaj wszystko w obcym, nie-ulubionym języku, bez szans że ktoś coś w twoim imieniu*, bo przecież to moja firma, moja odpowiedzialność. a słownictwo, łuhuhu..
- koszmarni klienci – miałam kilku wybitnych. zawracają dupę setką telefonów, smsów, pytają o każdy szczegół po wielokroć, zmieniają zdanie, chcą żebyś ich podwoził, zawoził, podawał śniadanie do łóżka, znowu piszą, że dzwonili, albo na odwrót. ostatecznie informują Cię, że nie zapłacą, bo za drogo, bądź nie pasuje im lokalizacja (wiadoma od początku), stąd do sesji nie-dochodzi wcale.
- koszmarek 100% obecności – dopóki potrafisz jedną ręką robić foty, a drugą rzygać, nie jesteś dość chory, aby przestać pracować.
- koszmar bezradności – najgorszy, najbardziej odczuwalny. możesz zrobić wszystko, najlepiej jak potrafisz, a gwarancję zarobków wciąż masz znikomą. bywa, że będąc fotografem, czasem się po prostu NIC nie zarabia.
Powyższe gnębiły/gnębią mnie z różną intensywnością.
fotografia, w formie mojej pracy, zaczęła sprawiać mi coraz mniej satysfakcji, pojawił się lęk związany z dojazdami, stres, czy podołam ślubom, gryzłam paznokcie i źle sypiałam. zadręczałam się. nadal to robię.
i mimo wielu miesięcy ciężkiej pracy, wciąż nie miałam tylu klientów, by móc zrezygnować ze stałej, etatowej pracy (której zresztą nienawidzę).
poczułam, że utknęłam.
doszłam do ściany.
martwy punkt.
długie godziny przemyśleń za mną. kreślę nowy plan działania, narazie dość bezradnie.
ciągle chcę mieć aparat, jako przedłużenie dłoni. to wiem. tylko tyle.
* – początkowo wykorzystywałam mojego T, do załatwienia dosłownie wszystkiego.
Ja aktualnie uczę się fotografii. Mam stałą pracę, ale chciałabym robić coś kiedyś na własną rękę. Póki co zamierzam się doszkalać, dorabiać na fotografii. Może przyjdzie taki moment, że uda mi się z tego utrzymać. Póki co zdaję sobie sprawę, że jeszcze wiele przede mną. Grunt to się nie poddawać. I Tobie również tego życzę :)
pewnie, ćwicz, a może, nim się obejrzysz, będziesz sławna i bogata. :)
Często zadziwia mnie, że ludzie z pasją i pomysłem mają pod górkę, a inni (jak w przypadku fotografów),w pewnym sensie ignoranci (co tam rawy, jpgi to jest to!) mają pełno zleceń.
tą samą tendencję zaobserwowałam w moim wielkim mieście, gdzie większa jest tylko konkurencja. niestety większość używa sprzętu ze średniej półki, średnio znają się na obróbce, na świetle wcale, a jakoś.. ludzie do nich lgną. oni sami zarabiają naprawdę fajną kasę, ot tak, bez wyrzeczeń, czy ciężkiej pracy.
Dokładnie! Ja często na weselach obserwuję fotografów. Sprzęt za kilkanaście tysięcy a potem na płycie zdjęcia nieobrobione, robione całkowicie automatycznie… Po prostu żal mi kasy którą wydali na sprzęt, ja, mając tak drogi aparat i zestaw obiektywów szanowałabym go bardziej… ;)
Cześć! Trafiłam na Twojego bloga przypadkiem, takim samym przypadkiem zawędrowałam na ten wpis licząc, że przeczytam historię motywującą do po pierwsze wyjechania z kraju, po drugie do założenia własnego biznesu. Przykro mi, że nie jest kolorowo, jak powinno być. Jeśli mogę rzucić radą, to Ci powiem, że z moich obserwacji wynika, że gwarantem sukcesu każdej firmy jest rozległa sieć kontaktów, w przypadku takiej branży, jak Twoja mogą to być dobrzy znajomi, którzy również mają wielu znajomych. Mam w rodzinie fotografów ślubnych, którzy nie byliby tam, gdzie są, gdyby nie ich znajomi, którzy ich polecali kolejnym. A z tymi kolejnymi łatwo… Czytaj więcej »
Niestety nie zawsze udaje nam się przebić mimo, że kochamy to co robimy. Niestety świat internetu to utrudnia, bo tu wszystko “darmowe” każdy bierze, co chce i trudno mimo wszystko przenieść lajki na pieniądze. Jeśli coś nie wychodzi dłuższy czas to nie ma, co marnować sił i pieniędzy, ale szukać czegoś nowego. A może podczepiłabyś się pod kogoś, pracując u kogoś dobrze, ktoś inny może to zauważyć i wtedy pomóc Ci wypłynąć…
na szczęście mam kilka pasji, które można połączyć. szalenie lubię stylizować, układać, a później to fotografować. więc mam kilka pomysłów na rozwój. teraz tylko napisać dobre CV, rozesłać, a w międzyczasie doszkalać się na kursach. taki mój plan.
dzięki Groszku :)
Niestety tak bywa w życiu … szkoda bo widać że kochasz to co robisz … Życzę Ci żebyś mogła utrzymać się ze swojej pasji. Może w innej opcji fotografowania, ale jednak żebyś nie porzuciła go do kąta :)
buziak i trzymam kciuki
Wiele firm pada w przeciągu kilku pierwszych lat swojej działalności i to niezależnie od branży. Porażki i rozczarowania to stopnie do pokonania w osiągnięciu sukcesu i po prostu musimy się nauczyć jak z nimi radzić. Bez sensu jest się porównywać do innych, dla każdego znajdzie się miejsce we wszechświecie, a i każdy musi wykonać swoją pracę.
Jeśli aparat jest przedłużeniem twojej ręki to reszta rozwinie się sama. Wykonałaś i tak kawał dobrej roboty, a to zaowocuje na przyszłość!
Powodzenia ;)
Dobrze gadasz ;)
Jestem w podobnej sytuacji. Pracuje na etacie w Niemczech (z niemieckim pozostawiającym wiele do życzenia) i wielkie plany fotograficzne.
Ale to nie takie proste jak się spodziewałam, bo nawet namówić kogoś na darmowe zdjęcia nie jest tak łatwe jakby się mogło wydawać.. Muszę ugryźć ten temat od innej strony, więc rozkminiam, kombinuję i mam nadzieję, że coś z tego wyjdzie :)
Pozdrawiam i obserwuję,
Malko
A próbowałaś szukać chętnych na portalach typu gumtree? może tam będzie popyt na sesję za free.
Początki, a i nie tylko jak się okazuje, bywają trudne, trzymam za Ciebie kciuki!
Ojej.. ja bym chciała sesję, ale nie jestem w Niemczech ani w UK… chyba muszę poszukać na gumtree ;-)
W ogóle fotograf który zrobiłby mi cudne zdjęcia moich biżutków koronkowych to moje marzenie…. Czy zlecenie zdjęć “produktowych” tak po prostu ostrych na białym tle i żeby było widać co to ;-) to drogi interes? Nawet się nie orientuję w cenach…
ja też się w polskich cenach nie orientuję, a nawet jeśli, to rozbieżność cenowa w temacie foto, to jest głęboka rzeka. musisz się zorientować konkretnie w swoim mieście.
Zaawsze marzyłam o wyprowadzce do UK. nigdy tam nie byłam, ale z książek, listów mojej siostry (mieszkającej tam na stałe), filmów, opowiadań znajomych, wikipedii – dosłownie z wszystkiego dowiadywałam się masy informacji na tematy z Anglią związane. Standardy życia, uprzejmość, język! (uwielbiam angielski, mogłabym mówić tak nawet na co dzień – oczywiście ojczysty język i tak uważam za najpiękniejszy na świecie, jednak ang nigdy mi nie sprawiał trudności), nawet te identycznie wyglądające domki, sprawiają że mam wrażenie że byłoby to miejsce gdzie bym się odnalazła. W czerwcu tego roku się bronię z fotografii. Nie sądzę bym miała jakiekolwiek wybitne umiejętności… Czytaj więcej »
to chyba najdłuższy komentarz w historii bloga :)
w UK po prostu łatwo się żyję, doceniam to każdego dnia, znam polskie realia z opowiadań bliskich i wciąż mnie zadziwia, że nasze Państwo jeszcze nie upadło..
życzę Ci obrony ‘jak po maśle’ i przyjeżdżaj szybko do nas :) Northampton to raptem pół godziny drogi, więc może uda się kiedyś pogadać przy kawie.
To, co piszesz, to szczera prawda. Mało kto chce się do tego przyznać. Nie jest łatwo, bo fotografów jest coraz więcej, a wiadomo, że na początku robią zdjęcia za free, co skutecznie obniża rynek.Warto dążyć do tego, co się kocha. Reklamować się dalej, szukać dobrych – rozwojowych zleceń. Niestety trzeba też mieć odskocznię, inne hobby, bo samo zatracenie się w fotografii prowadzi do szybkiego wypalenia. Jestem fotografem około 5 lat i widzę jaką radość i satysfakcję mam po świetnej współpracy, ale również jakie zmęczenie czasem dopada, jaki ból, gdy komuś się jednak nie spodobają zdjęcia i jaki stres, kiedy ktoś… Czytaj więcej »
Dziękuję za ten komentarz; podtrzymuje na duchu :)
To moje ostatnie odkrycie- inne hobby jest absolutnie konieczne, inaczej można dostać kręćka.
Zatem powodzenia dla nas obu :) i samych fajnych klientów w tym nowym roku
Może źle sie zabrałaś za promocję ?
Zamiast ganiać za klientami trzeba było najpierw zbudować własna markę – blog , fanpage na facebooku z interesującymi zdjęciami , tak żeby to oni za toba ganiali…
Witam serdecznie…hmmm duzo tu pisza na roznowsci zwiazane z pasjami, z fotografia, zyciem polskim i angielskim…a ja pisze w odniesieniu do wlasnych pasji hobby ktore kazdego dnia w zyciu probuje realizowac i starac sie o ich mnozenie sie coraz wiecej….ale wroce do setna sprawy…kiedys kiedys jak dostalam pierwsza cyfrowke robilam zdjecia rzeczom osobom ptakom wszystkiemu co napotkałam na swojej drodze, od kilku lat mam lustrzanke d3000 patrzac na rynek to jest on daleko daleko…zmiana wtedy cyfrowki na lustrzanke ujela mnie ” okrutnie” niewiedzialam ze wlasna reka jestem w stanie zdzialac takie zdjecia….no nic jakos czas lecial..studia, inne obowiazki a ten… Czytaj więcej »
Aśka, przede wszystkim świetnie, że napisałaś! Jak zacząć – to jest bardzo trudne pytanie, bo na każdego z nas działają zupełnie inne bodźce. Przede wszystkim otocz się fotografią – niech aparat/ telefon z aparatem zawsze będą pod ręką, fotografuj wszystko, co tego warte. Codzienności, ale i imprezy, czy spotkania. Może instagram byłby dobrą formą na początek? Mnie bardzo mobilizuje do uchywycania codzienności! http://instagram.com/jest_rudoMyślę, że to mogłoby pomóc. Poza tym nie bądź dla siebie zbyt krytyczna! Początki są ciężkie. Mogę Ci polecić jeszcze moje wpisy z działu fotografia, znajdziesz tam przydatne podstawy. Dział cały czas rozbudowuję. Pozdrawiam Cię serdecznie, nie poddawaj… Czytaj więcej »
Połączyć prace z hobby to najlepsza sprawa. Ile znam takich osób którym się to udało? Może kilka, ale mogę wymieniać osoby, które zrezygnowały ze swoich pasji na rzecz nudnej, ale pewnej roboty. W sumie sam się z tym borykam, bo jakoś najgorsze są te przyzwyczajenia i to podsumowanie, że w gruncie rzeczy przecież nie jest tak źle.
Ja bym się chętnie dowiedziała jak to się skończyło dla Ciebie w UK bo sama chciałam założyć tu firmę fotograficzna i zastanawiam się czy warto i jak to ugryzc?
Aniu, od jakiegoś czasu jestem już w Polsce, prowadzę ten blog i sklep online z produktami dla fotografów MojSzop.pl ;)
nie fotografuję na zlecenie, chyba że w bardzo wyjątkowych sytuacjach. Dobrze mi tak ;)
Właściwie z tego postu wynika, że firma Ci nie wyszła bo nie mówisz w języku kraju, w którym mieszkasz oraz brakuje Ci umiejętności pracy z klientem… hmmm, może jednak pracuj dla kogoś…
kiedyś zdecydowanie wolałam niemiecki… w Niemczech zawsze starałam się mówić doskonale i Niemcy się często dziwili, że tak się świetnie nauczyłam ich języka. z angielskim było gorzej, ale odpuściłam sobie doskonałość. teraz liczy się komunikatywność i skutecznosć. co najwyżej, muszę drugi raz powtórzyć albo ktoś musi powtórzyć;-) a nie korzystałaś w tych sprawach urzędowych z pomocy tłumacza? w UK można u lekarza i w urzędach poprosić o, to jest najlepsze, bezpłatną pomoc tłumacza, czy to telefonicznie, czy na miejscu. kiedyś pisałam o tym i innych urokach życia w UK na starym blogu, przeniesionym na nowy, i tutaj link do tego… Czytaj więcej »
Aśka, przede wszystkim świetnie, że napisałaś! Jak zacząć – to jest bardzo trudne pytanie, bo na każdego z nas działają zupełnie inne bodźce. Przede wszystkim otocz się fotografią – niech aparat/ telefon z aparatem zawsze będą pod ręką, fotografuj wszystko, co tego warte. Codzienności, ale i imprezy, czy spotkania. Może instagram byłby dobrą formą na początek? Mnie bardzo mobilizuje do uchywycania codzienności! http://instagram.com/jest_rudoMyślę, że to mogłoby pomóc. Poza tym nie bądź dla siebie zbyt krytyczna! Początki są ciężkie. Mogę Ci polecić jeszcze moje wpisy z działu fotografia, znajdziesz tam przydatne podstawy. Dział cały czas rozbudowuję. Pozdrawiam Cię serdecznie, nie poddawaj… Czytaj więcej »
Cześć! Trafiłam na Twojego bloga przypadkiem, takim samym przypadkiem zawędrowałam na ten wpis licząc, że przeczytam historię motywującą do po pierwsze wyjechania z kraju, po drugie do założenia własnego biznesu. Przykro mi, że nie jest kolorowo, jak powinno być. Jeśli mogę rzucić radą, to Ci powiem, że z moich obserwacji wynika, że gwarantem sukcesu każdej firmy jest rozległa sieć kontaktów, w przypadku takiej branży, jak Twoja mogą to być dobrzy znajomi, którzy również mają wielu znajomych. Mam w rodzinie fotografów ślubnych, którzy nie byliby tam, gdzie są, gdyby nie ich znajomi, którzy ich polecali kolejnym. A z tymi kolejnymi łatwo… Czytaj więcej »
Witam serdecznie…hmmm duzo tu pisza na roznowsci zwiazane z pasjami, z fotografia, zyciem polskim i angielskim…a ja pisze w odniesieniu do wlasnych pasji hobby ktore kazdego dnia w zyciu probuje realizowac i starac sie o ich mnozenie sie coraz wiecej….ale wroce do setna sprawy…kiedys kiedys jak dostalam pierwsza cyfrowke robilam zdjecia rzeczom osobom ptakom wszystkiemu co napotkałam na swojej drodze, od kilku lat mam lustrzanke d3000 patrzac na rynek to jest on daleko daleko…zmiana wtedy cyfrowki na lustrzanke ujela mnie " okrutnie" niewiedzialam ze wlasna reka jestem w stanie zdzialac takie zdjecia….no nic jakos czas lecial..studia, inne obowiazki a ten… Czytaj więcej »
Może źle sie zabrałaś za promocję ?
Zamiast ganiać za klientami trzeba było najpierw zbudować własna markę – blog , fanpage na facebooku z interesującymi zdjęciami , tak żeby to oni za toba ganiali…
To, co piszesz, to szczera prawda. Mało kto chce się do tego przyznać. Nie jest łatwo, bo fotografów jest coraz więcej, a wiadomo, że na początku robią zdjęcia za free, co skutecznie obniża rynek.Warto dążyć do tego, co się kocha. Reklamować się dalej, szukać dobrych – rozwojowych zleceń. Niestety trzeba też mieć odskocznię, inne hobby, bo samo zatracenie się w fotografii prowadzi do szybkiego wypalenia. Jestem fotografem około 5 lat i widzę jaką radość i satysfakcję mam po świetnej współpracy, ale również jakie zmęczenie czasem dopada, jaki ból, gdy komuś się jednak nie spodobają zdjęcia i jaki stres, kiedy ktoś… Czytaj więcej »
Dziękuję za ten komentarz; podtrzymuje na duchu :)
To moje ostatnie odkrycie- inne hobby jest absolutnie konieczne, inaczej można dostać kręćka.
Zatem powodzenia dla nas obu :) i samych fajnych klientów w tym nowym roku
to chyba najdłuższy komentarz w historii bloga :)
w UK po prostu łatwo się żyję, doceniam to każdego dnia, znam polskie realia z opowiadań bliskich i wciąż mnie zadziwia, że nasze Państwo jeszcze nie upadło..
życzę Ci obrony 'jak po maśle' i przyjeżdżaj szybko do nas :) Northampton to raptem pół godziny drogi, więc może uda się kiedyś pogadać przy kawie.
A próbowałaś szukać chętnych na portalach typu gumtree? może tam będzie popyt na sesję za free.
Początki, a i nie tylko jak się okazuje, bywają trudne, trzymam za Ciebie kciuki!
Jestem w podobnej sytuacji. Pracuje na etacie w Niemczech (z niemieckim pozostawiającym wiele do życzenia) i wielkie plany fotograficzne.
Ale to nie takie proste jak się spodziewałam, bo nawet namówić kogoś na darmowe zdjęcia nie jest tak łatwe jakby się mogło wydawać.. Muszę ugryźć ten temat od innej strony, więc rozkminiam, kombinuję i mam nadzieję, że coś z tego wyjdzie :)
Pozdrawiam i obserwuję,
Malko
Dobrze gadasz ;)
Niestety tak bywa w życiu … szkoda bo widać że kochasz to co robisz … Życzę Ci żebyś mogła utrzymać się ze swojej pasji. Może w innej opcji fotografowania, ale jednak żebyś nie porzuciła go do kąta :)
buziak i trzymam kciuki
Dokładnie! Ja często na weselach obserwuję fotografów. Sprzęt za kilkanaście tysięcy a potem na płycie zdjęcia nieobrobione, robione całkowicie automatycznie… Po prostu żal mi kasy którą wydali na sprzęt, ja, mając tak drogi aparat i zestaw obiektywów szanowałabym go bardziej… ;)
Wiele firm pada w przeciągu kilku pierwszych lat swojej działalności i to niezależnie od branży. Porażki i rozczarowania to stopnie do pokonania w osiągnięciu sukcesu i po prostu musimy się nauczyć jak z nimi radzić. Bez sensu jest się porównywać do innych, dla każdego znajdzie się miejsce we wszechświecie, a i każdy musi wykonać swoją pracę.
Jeśli aparat jest przedłużeniem twojej ręki to reszta rozwinie się sama. Wykonałaś i tak kawał dobrej roboty, a to zaowocuje na przyszłość!
Powodzenia ;)
pewnie, ćwicz, a może, nim się obejrzysz, będziesz sławna i bogata. :)
na szczęście mam kilka pasji, które można połączyć. szalenie lubię stylizować, układać, a później to fotografować. więc mam kilka pomysłów na rozwój. teraz tylko napisać dobre CV, rozesłać, a w międzyczasie doszkalać się na kursach. taki mój plan.
dzięki Groszku :)
Niestety nie zawsze udaje nam się przebić mimo, że kochamy to co robimy. Niestety świat internetu to utrudnia, bo tu wszystko "darmowe" każdy bierze, co chce i trudno mimo wszystko przenieść lajki na pieniądze. Jeśli coś nie wychodzi dłuższy czas to nie ma, co marnować sił i pieniędzy, ale szukać czegoś nowego. A może podczepiłabyś się pod kogoś, pracując u kogoś dobrze, ktoś inny może to zauważyć i wtedy pomóc Ci wypłynąć…
Często zadziwia mnie, że ludzie z pasją i pomysłem mają pod górkę, a inni (jak w przypadku fotografów),w pewnym sensie ignoranci (co tam rawy, jpgi to jest to!) mają pełno zleceń.
Ja aktualnie uczę się fotografii. Mam stałą pracę, ale chciałabym robić coś kiedyś na własną rękę. Póki co zamierzam się doszkalać, dorabiać na fotografii. Może przyjdzie taki moment, że uda mi się z tego utrzymać. Póki co zdaję sobie sprawę, że jeszcze wiele przede mną. Grunt to się nie poddawać. I Tobie również tego życzę :)
Zaawsze marzyłam o wyprowadzce do UK. nigdy tam nie byłam, ale z książek, listów mojej siostry (mieszkającej tam na stałe), filmów, opowiadań znajomych, wikipedii – dosłownie z wszystkiego dowiadywałam się masy informacji na tematy z Anglią związane. Standardy życia, uprzejmość, język! (uwielbiam angielski, mogłabym mówić tak nawet na co dzień – oczywiście ojczysty język i tak uważam za najpiękniejszy na świecie, jednak ang nigdy mi nie sprawiał trudności), nawet te identycznie wyglądające domki, sprawiają że mam wrażenie że byłoby to miejsce gdzie bym się odnalazła. W czerwcu tego roku się bronię z fotografii. Nie sądzę bym miała jakiekolwiek wybitne umiejętności… Czytaj więcej »
tą samą tendencję zaobserwowałam w moim wielkim mieście, gdzie większa jest tylko konkurencja. niestety większość używa sprzętu ze średniej półki, średnio znają się na obróbce, na świetle wcale, a jakoś.. ludzie do nich lgną. oni sami zarabiają naprawdę fajną kasę, ot tak, bez wyrzeczeń, czy ciężkiej pracy.
ja też się w polskich cenach nie orientuję, a nawet jeśli, to rozbieżność cenowa w temacie foto, to jest głęboka rzeka. musisz się zorientować konkretnie w swoim mieście.
Ojej.. ja bym chciała sesję, ale nie jestem w Niemczech ani w UK… chyba muszę poszukać na gumtree ;-)
W ogóle fotograf który zrobiłby mi cudne zdjęcia moich biżutków koronkowych to moje marzenie…. Czy zlecenie zdjęć "produktowych" tak po prostu ostrych na białym tle i żeby było widać co to ;-) to drogi interes? Nawet się nie orientuję w cenach…